Oni naprawdę wierzą, czyli rzecz o Filipinach
Msza jest o 16:00. Teoretycznie wtedy przychodzi mniej ludzi niż rano – przynajmniej w Polsce – ale gdy jestem w świątyni pół godziny przed rozpoczęciem mszy, jest już sporo wiernych. Później kościół jest całkowicie wypełniony. Cztery rzędy ławek po dwanaście osób w każdej, a tych ławek jest parędziesiąt. Z całą pewnością w nabożeństwie uczestniczy dobrze ponad tysiąc ludzi.
Modlitwy rozpoczynają się już kilkanaście minut przed rozpoczęciem mszy. Homilia, modlitwy i śpiewy są po angielsku, który jest jednym z dwóch oficjalnych języków Filipin (obok głównego języka lokalnego – tagalog, czyli tagalskiego). Ministrantów jest kilkunastu.
Jest dużo rodzin z dziećmi, nawet paromiesięcznymi. W zdecydowanej większości we mszy uczestniczą oboje rodzice. Nierzadko są to rodziny trzypokoleniowe: dziadkowie, rodzice i wnuki.
Ludzie reagują żywiołowo. Policzyłem, że co najmniej sześciokrotnie nagradzają kapłana brawami. Generalnie kapłan stara się prowadzić dialog z wiernymi: parokrotnie zadaje pytania i wtedy część osób podnosi ręce.
Co do ministrantury, to łatwo dostrzec aktywną rolę dziewcząt. To one prowadzą modlitwę wiernych, odpowiadają za śpiew i posługują się kadzidłem. Przy samym ołtarzu posługuje dwóch chłopców i dwie dziewczynki.
Do komunii ustawiają się trzy długie kolejki. Przy znaku pokoju rodziny całują się. Msza trwa prawie siedemdziesiąt minut. Na koniec, gdy kapłan mówi: „Bogu niech będą dzięki”, znowu rozlegają się oklaski.
W Polsce nie ma w kościołach – z wyjątkiem rocznic państwowych – biało-czerwonych flag. Na Filipinach kapłani i wierni nie wstydzą się barw narodowych. W świątyni, w której jestem, po lewej stronie umieszczona jest biało-żółta flaga Stolicy Apostolskiej, a po prawej – Filipin.
Zaraz po wejściu do kościoła wiszą dwa duże obrazy: po jednej stronie „Jezu, ufam Tobie”, a po drugiej Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Na lewo od ołtarza znajduje się kaplica patronki świątyni, francuskiej świętej Teresy z Lisieux, gdzie umieszczone są relikwie oraz sześć rzędów ławek. Obok znajduje się spora wystawa poświęcona świętej Teresie z Lisieux i kolejne polskie akcenty. Do tych wcześniejszych zaliczam oczywiście Centrum imienia naszego papieża, Jana Pawła II.
Na wystawie znajdują się aż trzy osobne plansze poświęcone Polakom. Wszyscy są świętymi. Dwóch z nich zostało kanonizowanych przez polskiego papieża. Są to święty Rafał Kalinowski oraz ojciec Maksymilian Kolbe. Szkoda tylko, że przy obu nie zaznaczono, iż są naszymi rodakami. Taka informacja pojawia się jedynie przy „polskiej zakonnicy” – świętej Faustynie.
Tysiące kilometrów od Polski spotykam głęboko wierzących ludzi oraz kapłanów i wiernych, którzy nie wstydzą się swojej wiary ani swojego patriotyzmu...